DojoKonfa 2019 – ogólnopolska konferencja mentorów CoderDojo

Za nami szósta – największa jak dotąd – DojoKonfa (30-31 marca).

 

65 uczestników – mentorów CoderDojo z 15 miejsc. Najmłodszy niespełna 14-letni, najstarszy… tego nie wiemy, bo choć skronie niejednego z nas przyprószyła już siwizna, wszyscy młodzi duchem i z młodzieńczym entuzjazmem rozprawiali o metodach przekazywania wiedzy i nowinkach technologicznych.

Już od piątkowego popołudnia 29 marca z całego kraju, od Gdańska po okolice Krakowa, pociągami, samochodami, w grupach i samotnie mentorzy zjeżdżali w serce Śląska, do Katowic. W sobotni poranek spotkaliśmy w gościnnych progach centrali ING Banku Śląskiego, który był sponsorem tegorocznego spotkania, zaczęła się Konfa.

 

Skąd przychodzimy, dokąd zmierzamy i co nas tam czeka

 

Zaczęliśmy w nowoczesnym audytorium banku. Dla tych, którzy nie mogli przyjechać, mogliśmy dzięki pomocy specjalistów z ING prowadzić relację na żywo przez internet. W przypominającej kinową sali większość z 200 miejsc pozostała wolna, jednak dla tych, którzy pamiętali pierwsze spotkanie mentorów w 2014 roku – około 20 osób w gospodarstwie agroturystycznym na Podlasiu – to nowoczesne i profesjonalne otoczenie było widomym znakiem rozwoju Fundacji.

Pierwszym z oficjalnych punktów DojoKonfy były prezentacje Dojo. W porządku mniej więcej alfabetycznym, mniej lub bardziej poważnie Dojo prezentowały swoje działania, osiągnięcia, metody pracy i zabawy. Mentorzy opowiadali o częstotliwości spotkań, wprowadzali w lokalną specyfikę, dzielili się napotkanymi trudnościami i pomysłami na usprawnianie działań.

Na scenie występowali przedstawiciele mniejszych miejscowości i największych polskich metropolii, działający w warunkach prowizorycznych albo przy wsparciu dużych koncernów, początkujący i wspomniani wcześniej „weterani”, którzy są w CoderDojo od 2013 roku – różnorodni, ale wszyscy pełni pasji, entuzjazmu i dobrych pomysłów.

Idea jest wspólna, ale każde Dojo wypracowało własne metody działania, a właśnie Konfa to idealna okazja, by skorzystać z pomysłów i doświadczenia innych. Podczas gdy jedni skupiają się na programowaniu, inni większą wagę przywiązują do umiejętności technicznych, do tworzenia obiektów działających w przestrzeni. Są też tacy, którzy do swojego kursu wprowadzają elementy ogólnej teorii informacji – po to by dać ninja perspektywę szerszego zrozumienia zjawisk, z jakimi mają do czynienia.

Głównym celem DojoKonfy jest stworzenie okazji – podczas warsztatów czy podczas rozmów kuluarowych – do tego, by mentorzy dyskutowali ze sobą i wzajemnie się od siebie uczyli.

Na koniec części oficjalnej, która jednak nie miała w sobie nic ze znanej z innych konferencji powagi, prezeska Fundacji Joanna Pawlak opowiedziała o działalności CoderDojo Polska od ostatniej DojoKonfy, podsumowała poprzedni rok i naszkicowała plany dalszej działalności.

Pojawiła się też zapowiedź nowej ścieżki CD – CoderDojo Science, której istota ma polegać na przygotowaniu dzieci do wyzwań epoki cyfrowej – nie tylko jako programistów, ale też jako ludzi. Stworzone w myśl tej idei materiały będą realizowane przez mentorów w niektórych Dojo już po wakacjach.

 

Mentorzy dla mentorów, czyli warsztaty czas zacząć

 

Po krótkiej przerwie uczestnicy, już w mniejszych grupach, udali się na warsztaty przygotowane przez mentorów szczególnie wyspecjalizowanych w pewnych tematach, czym chcieli się podzielić zresztą społeczności. Przez cały czas DojoKonfy trwał Content Hackathon, podczas którego tłumaczyliśmy z angielskiego na polski materiały edukacyjne pod przewodnictwem Pawła z siostrzanej Fundacji Raspberry.

Właśnie temu czym jest Raspberry Pi, jakie ma funkcje, podstawowe zalety i możliwe zastosowania, podczas swojego warsztatu mówił „Ojciec-Założyciel” polskiego CoderDojo Kamil.

W tym samym czasie o szalonych pomysłach CoderDojo Gliwice opowiedział jeden z tamtejszych mentorów.

Alek dzielił się swoimi obserwacjami i przekonywał uczestników warsztatu do jednej podstawowej zasady: mentor powinien sam czerpać radość z tego, o czym mówi i czego uczy. Jego przykład pokazuje, że to naprawdę działa – Alek jest w CoderDojo praktycznie od początku istnienia ruchu w Polsce.

Z kolei połączone siły CD Kiekrz, Gdańsk i Warszawa, czyli Grzegorz, Kasia i Jagoda, prezentowali metody angażowania uwagi najmłodszych ninja. Jest to szczególnie istotne wtedy, gdy rodzice przyprowadzając starsze dzieci siłą rzeczy zabierają na zajęcia również ich młodsze rodzeństwo.

Po obiedzie, który był okazją do spotkań, wspomnień i zawierania nowych znajomości, rozpoczęła się druga tura warsztatów.

Hubert z warszawskiego Dojo opowiedział o Kubernetes, czyli oprogramowaniu do skalowania i zarządzania aplikacjami skontenerowanymi. Ten warsztat, obejmujący praktyczne zastosowanie prostych komend tego udostępnionego przez Google na zasadzie open-source narzędzia, wzbudził szczególne zainteresowanie mentorów zorientowanych technicznie.

Ci z kolei, którzy kładą większy nacisk na kwestie pedagogiczne, wzięli udział w prowadzonym przez Ewę warsztacie poświęconym nowej ścieżce – Coder Dojo Science. Była tu mowa o potrzebie skupienia się na ogólnym rozwoju umysłowym dziecka – w przeciwieństwie do wyposażania je w konkretne kompetencje. Chodzi zatem o naukę myślenia, między innymi przez wyćwiczenia w dzieciach introspekcji i umiejętności nazywania własnych stanów psychicznych oraz mechanizmów poznawczych. Podstawą tworzenia ścieżki CoderDojo Science jest kognitywistyka – czyli interdyscyplinarna nauka wszechstronnie badająca zdolności poznawcze człowieka.

W drugiej części dnia, nadal toczył się Content Hackathon, a Paweł motywował tłumaczy nie tylko słownie, ale i rzeczowo – dla najwytrwalszych miał cukierki!

Po solidnej porcji wiedzy i wrażeń przyszedł czas na atrakcję kulturalną i integracyjną kolację. Spotkaliśmy się ponownie w samym sercu Katowic, obok Spodka, gdzie swoje 40-lecie świętował zespół Dżem!

A my świętowaliśmy pomyślny przebieg pierwszego dnia Konfy. Kuluarowe obrady obejmowały wszystkie możliwe tematy, od spraw rodzinnych, przez zagadnienia informatyczne, naukowe, filozoficzne, aż po energetykę i jeździectwo. Były przyjazne spory i opowieści o miastach, z których pochodzimy; zachęty do wzajemnych odwiedzin, a nawet plany podboju wszechświata!

 

Dzień drugi, czyli zmęczeni, ale szczęśliwi…

 

Następnego dnia zjawiliśmy się w siedzibie naszego gospodarza, by przystąpić do ostatniej tury warsztatów. Wieczorne obrady trwały do godzin dość późnych, co w połączeniu z godziną odebraną nam przez zmianę czasu sprawiło, że na niektórych obliczach malowała się odrobina zmęczenia. Ten blok warsztatowy to oprócz hackathonu i tradycyjnej giełdy sprzętu (wymiana między Dojo), także poważne rozmowy o przyszłości.

W okrągłej, przeszklonej sali zebrali się ci, którzy pod przewodnictwem naszej prezeski chcieli podyskutować o planach CoderDojo Polska. Rozmawialiśmy więc o SuperDojo, o pomyśle na tegoroczne Fajne Granty, o możliwości rozwijania współpracy między Dojo w różnych częściach kraju.

W czasie, kiedy jedni snuli plany i marzenia, inni wytrwale tłumaczyli, Aleksandra i Olena z Łodzi przeprowadziły warsztat prezentujący możliwości, jakie w pracy projektowej stwarzają nam niezastąpione klocki Lego. Wczesnym popołudniem tego słonecznego, w pełni już wiosennego dnia zakończyły się warsztaty i – oficjalnie – sama DojoKonfa. Jednak jeszcze przez jakiś czas toczyły się rozmowy kuluarowe, przeciągały się pożegnania. Możemy być spokojni, że podczas przyszłorocznej Konfy tematów na pewno nam nie zabraknie!